Wizyta u dentysty zawsze była dla mnie koszmarem z pogranicza surrealistycznego horroru. Najpierw długie posiedzenie w poczekalni. Istna groza, dłużąca się męka – w akompaniamencie delikatnego, acz niepokojącego dźwięku wiertła dobiegającego z gabinetu oraz przyspieszonego bicia serca wyczekiwałem na los – godny skazańca. Potem złowieszcze: „Następny proszę!” i już przychodziła moja kolej. Kolej na tortury – tak bowiem zazwyczaj traktowałem swój „los” na tym niesławnym fotelu. I chyba nie jestem jedyny. Nie jest to kwestią „zasługi” jakiegoś konkretnego dentysty, a jedynie atawistycznego lęku przed bólem i innymi nieprzyjemnymi doznaniami.

Perspektywa „z drugiej strony wiertła” wygląda zapewne nieco inaczej. To prawda, bycie stomatologiem nie jest pracą ani lekką, ani też przyjemną, ale za to bardzo przyszłościową i opłacalną. Problemy dentystyczne ludzkości nie znikną bowiem z dnia na dzień jak za sprawą magicznej różdżki, tak więc dentyści nie odejdą do lamusa i nie zaczną narzekać na brak zarobków. Jeśli więc chcesz zobaczyć, jak wygląda życie „po drugiej stronie wiertła” – po pierwsze, dbaj o zęby, a po drugie – wybierz się na studia stomatologiczne.

Zanim jednak staniesz się ekspertem w swoim fachu – przyciągającym rzesze pacjentów i zarabiającym krocie, czeka cię długa droga pełna ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Studia stomatologiczne, realizowane na kierunku lekarsko-dentystycznym, trwają bowiem aż pięć lat. Nie są także dla każdego – niestety. Przedmioty maturalne, będące przepustką tam to biologia, chemia, fizyka i matematyka. Więc jeśli jesteś humanistą – niestety, zapomnij. Wtedy tylko pozostaje ci dbać należycie o uzębienie, aby zbyt często nie zasiadać na tym słynnym fotelu. Jeśli jednak możesz poszczycić się umysłem ścisłym, a żądane przedmioty – delikatnie mówiąc – nie są dla ciebie żadnym problemem, wtedy życzę powodzenia.

Co warto wiedzieć na temat studiów na kierunku lekarsko-dentystycznym? To, że trwają one pięć lat, a kończą się – zamiast egzaminu magisterskiego – egzaminami z większości przedmiotów zawodowych. I nie jest to wcale takie łatwe, wręcz przeciwnie. Egzamin taki bowiem składa się z części praktycznej, pisemnej i ustnej. Lekko więc nie będzie. Ale ty zawsze sobie poradzisz, prawda? Otóż to. Koniec studiów nie oznacza jednak zdobycia upragnionego zawodu, o nie. Czekają cię kolejne schody. Otrzymasz bowiem jedynie ograniczone prawo wykonywania zawodu, a do tego jeszcze czeka cię kilkunastomiesięczny staż w przychodni stomatologicznej. Po odbyciu stażu, przed tobą kolejny sprawdzian – egzamin. Będzie to tak zwany LDEP, czyli Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Państwowy). Będzie on miał formę pisemną – dostaniesz dwieście pytań z zagadnień dotyczących twojego stażu. Życzę więc powodzenia. Jeśli przejdziesz ten egzamin pomyślnie, otrzymasz wtedy tytuł lekarza dentysty i pełne prawo do wykonywania zawodu. Nie oznacza to jednak prywatnej praktyki – żeby ją rozpocząć, musisz przebrnąć przez kolejne lata praktyki zawodowej. Wszystko przed tobą – na pewno dasz sobie radę.

Jak te studia wyglądają? Ogólnie rzecz biorąc – trudne są i pełne wyrzeczeń. Co za tym idzie – zapomnij o życiu towarzyskim. No chyba, że wystarczy ci kilka godzin snu na dobę… Nie radzę jednak zamieniać wypoczynku na dzikie imprezy, bo energia sama się nie odnowi… A będzie ci potrzebna spora jej ilość, by to wszystko ogarnąć i dojść aż na same wyżyny. Niestety, zajęcia trwają od rana i wieczora, więc czeka cię dużo pracy i wysiłku. Ogromny nacisk kładzie się na zajęcia praktyczne – wiadomo, jeśli chcesz być dobrym dentystą – nie zaś sadystą – musisz przez to przejść. I to z radosnym sercem i pieśnią na ustach – pomyśl o swoich przyszłych pacjentach. Bo myśląc o nich, myślisz też o sobie. Więcej zadowolonych pacjentów – lepsza renoma – większe zarobki. Tak to działa w naszym świecie. Do trzeciego roku studiów zapomnij jednak o „ćwiczeniach” na żywych pacjentach. Ci jednak wykazywać się będą anielską wręcz cierpliwości i pozytywnym nastawieniem do młodego adepta trudnej sztuki dentystycznej. Nie bój się więc. Ale pamiętaj też o tym, że podczas praktyki w zawodzie napotkasz różnych pacjentów – i nie zawsze będą oni grzeczni i łagodni. Ty jednak dasz sobie radę ze wszystkim – wiem to. Ucz się tylko pilnie i pracuj wytrwale, a sukces zawodowy stanie się twoim udziałem. I kto wie? Może kiedyś przyjdę do ciebie, zasiądę na twoim fotelu i nie będzie to dla mnie torturą?

Jeśli zachęcił cię mój tekst i pragniesz zmierzyć się z tym trudnym – ale bardzo przyszłościowym – kierunkiem, oto lista uczelni go oferujących: Akademia Medyczna im .Piastów Śląskich we Wrocławiu, Gdański Uniwersytet Medyczny, Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, uniwersytety medyczne w Białymstoku, Lublinie i Łodzi, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny. Powodzenia!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here